poniedziałek, 2 stycznia 2017

Ciąg dalszy o Gothicu


Witajcie!!! 
 Wiec wracamy do naszego Gothicka, tym razem o drugiej części i trochę o dodatku „Noc Kruka”.  
Nie chciałem zdradzać fabuły , ale jednak troszkę muszę. 
Nasz kochany Bezimienny po pierwszej części został zasypany w ruinach świątyni z których to Xardas, nasz koleżka mag nas uratował.
Xardas mówi nam o nowym zagrożeniu. 
Okazuje się że Śniący demon którego pokonaliśmy, ostatnim tchnieniem wezwał sługi Beliara, Czyli masę orków i smoki. 
A my jako Bezimienny mamy za zadanie uratować ludzi przed tym zagrożeniem.  
Tyle z fabuły. Dodam tylko że na końcu, dostajemy małego szoku co stawia fabułę o kolejny stopień wyżej. A wracając już do samej gry i nie wtajemniczając się już w historie… 
Gothick 2 i Gothick 2 Noc Kruka jest oparty na tym samym silniku co Gothic 1, co znaczy tyle że mechanika gry i sama grafika nie jest dużo lepsza od pierwszej części tej serii.  Jednak mowa jest tu o Gothicu grze która dostała miano legendy i klasyka wśród wielu graczy… Powiem więcej każda osoba która twierdzi że zna się na grach powinna doskonale znać ten tytuł, tak samo jak serie The Elder Skrolls, czy Diablo.
Dodatek Gothick 2 Noc Kruka, idealnie przenika się z głównym wątkiem naszej historii.  Powiększa nasz świat o całkowicie nową lokacje, pozwala na szerszy rozwój postaci i daje większą różnorodność  w wyborze ekwipunku. Balansuje także trudność niektórych zadań  (przykładem jest jaskinia bandytów która ukazuje nam się zaraz po rozpoczęciu gry ) Sam dodatek jest równie dobrym dziełem co cała gra. Moją sugestią jest  przechodzenie drugiej części Gothica z zainstalowanym już dodatkiem. Nie psuje on w żaden sposób fabuły, a  sprawia że sama gra jest bardzie złożona i wymagająca co bardzo dobrze przekłada się na zadowolenie z samej rozgrywki.

No dobra zastanówmy się jednak nad tym fenomenem… 
O serii Gothic, a przynajmniej o pierwszej i drugiej odsłonie,  mówi się że ma klimat…  
No właśnie ale czym jest ten klimat w grach. Okazuje się że gra która posiada  słabą grafikę, słabą mechanikę, no ogólnie jest słaba pod praktycznie każdym względem, ale posiada klimat. Jest grą cholernie dobrą… 
Mówiąc dokładnie gra klimatyczna, to taka która wciąga nas w swój świat i pozwala w pełni oddać się fabule i uniwersum w którym realia gry się odbywają… pozwala nam być częścią jej samej. To bardzo ważna cecha, a musem jest podkreślenie tego że nie wszystkie produkowane dzisiaj gry mają magnetyczne umiejętności  przyciągania świadomości :D 
Należy wspomnieć o trudności rozgrywki . 
Tak wiem że Gothic nie należy do gier łatwiejszych. 
Przyznaje się bez bicia, żę samemu nie udało mi się ukończyć jej za pierwszym podejściem. Jednak jest to gra która nie prowadzi nas za rączkę jak małe niezdarne dzieci, tylko daje nam jakieś wyzwanie.  Aby jemu podołać musimy nauczyć się mechaniki walki, która wydaje się być skomplikowana, ale z czasem robi się intuicyjna i prosta. 
Wszystko zależy od naszego doświadczenia. I tu moja gorąca prośba do was. 
Nie zrażajcie się poziomem trudności do Gothica, doskonale wiem że ciężko jest przebrnąć  przez początki w starszym obozie w Gothicu 1, ale to też jest częścią naszego klimatu.  
Koniec, końców jesteśmy zerem, nikim, śmieciem, który stopniowo pnie się po drabinie hierarchii i zdobywa doświadczenie by przetrwać w czasach, gdzie wszędzie czai się zło.
Ostatnio na popularnym portalu społecznościowym, z pewną moją starą znajomą wywiązała się konwersacja o grach komputerowych. 
Jednym z tytułów gier o których rozmawialiśmy ,był właśnie Gothic…  
Wtedy  bez krępacji mówiłem o fabule… (Tutaj nie chcę tego robić, ponieważ uczucie poznawania tej historii, jest identyczne co poznawania opowieści z książki…  A chyba każdy z nas oddał by wiele, żeby mieć możliwość przeczytania naszej ulubionej lektury, znowu po raz pierwszy. Bez usłyszenia zbędnych spoilerów. )
Znajoma, bardzo utalentowana osoba w zakresie literackim, stwierdziła że koniecznie musi zagrać w tą grę, aby upewnić się że jakość  opowieści  którą  pokaże jej Gothic  chociaż w połowie pokrywa się z moimi słowami.  
Z powodów że nie potrafię wam inaczej jeszcze udowodnić że Gothic to przekozacka gra. Powiem tylko że  w tym roku Gothic obchodzi swoje 15 urodziny. 
A mimo tak długiego czasu od wydania ta gra w śród graczy cieszy się ciągłą popularnością… Ciągnąć temat do końca. Gothic  to obowiązkowy tytuł dla osób wchodzących do świata gier. 
Pozdrawiam 
     Ten Odgier

poniedziałek, 12 grudnia 2016

Scream

Let me tell ya about Murderville. (SPOILER ALERT)


Witajcie miłośnicy krwawych serii. Dzisiaj mam dla Was slasherowy serial bazujący na  serii “Scream” Westa Cravena.
“Scream” Jilla Blotevogel’a to amerykański dramato-horror, którego premiera przypadła na czerwiec 2015 roku. Jestem na świeżo po obejrzeniu obydwu sezonów, które wyemitowano na Netflixie więc od razu przepraszam za chaotyczny sposób pisania i sporo spoilerów. Będzie to bardziej subiektywna recenzja/ opinia niż próba zachęcenia do obejrzenia.
Pierwszy sezon pokazuje nam, że pomimo przeminięcia już w latach 90-tych mody na slashery można zrobić je dobrze. Grupka znajomych, obecność Final Girl oraz seryjnego mordercy krzyczą do Nas “ Hej to kolejny kiczowaty horror, daj sobie spokój”, jednak wolałam sama się przekonać.  Wiecie co? Było warto!

Pozwólcie, że opowiem Wam o  Murderville, gdyż tak wszyscy zaczynają nazywać Lakewood- miejscowość nad, którą ciąży fatum Brandona Jamesa. Miasteczko to skrywa wiele tajemnic, tak samo mieszkańcy. Historia Brandona Jamesa- potwora, który zamordował z zimną krwią kilku nastolatków nie daje o sobie zapomnieć.
Grupa znajomych: Emma Duval, Audrey Jensen, Noah Forester, Brooke Maddox, Will Belmont, Jake Fitzgerald, Tyler O’Neill, Nina Patterson, a później Kieran Wilcox zmagają się z okropnymi wydarzeniami jakie mają miejsce w Lakewood. Najpierw ginie Nina i szalona gra z życiem i śmiercią ma swój początek. Główna bohaterka oraz Final Girl Emma nękana jest przez seryjnego mordercę w masce Brandona Jamesa.
Tutaj wszystkie slasherowe zasady są ośmieszane, a nawet celowo wprowadzane przez mordercę, głównie ze względu na fana horrorów Noah, który próbuje przewidywać jego ruchy na podstawie starych i nowych horrorów.
Bardzo przypadło mi do gustu rozgrywanie akcji w XXI wieku i na jego miarę. Nowe sposoby nękania ofiar poprzez: cyberprzemoc, creepy gify, szantaż, hakerstwo i robienie sobie selfie ze zwłokami w wykonaniu mordercy to jest coś! Mistrzowska manipulacja ludźmi i ich uczuciami jest również godna pogratulowania. Spodziewaj się niespodziewanego, mordercą wcale nie jest osoba na, którą wskazują dowody, obsesja czy brak alibi. O to właśnie chodzi mordercy.
Sezon pierwszy w pewien sposób polega na pokazaniu Emmie, że wszyscy dookoła kłamią: przyjaciele, chłopak, a nawet własna matka. “
Nie ufaj, nie wybaczaj, oni i tak cię zdradzą. Poznaj historię Brandona Jamesa, zapytaj matki o czym ci nie mówi. To ciekawa historia. Pozwól, że cię oprowadzę.”
I tak Emma traci bliskich, przestaje im ufać, dokopuje się do tajemnicy matki- była w ciąży z Brandonem i oddała dziecko. Nie wiedziała, że ktoś wezwie policję i zastrzelą go na pomoście. Teraz nie żyje, a ktoś morduje w jego imieniu. A może nie?
Sezon pierwszy kończy się niesamowitym final’em, na prawdę zaskakuje. Mając świadomość, że Twój ulubiony bohater jest w wielkich tarapatach, bo mógł pomagać mordercy, nie powstrzymasz się od pożarcia drugiego sezonu w ciągu jednego dnia. Tak właśnie miałam i nie żałuję.

Sezon drugi (SPOILER ALERT)
Pracując w kinie Audrey zaczyna dostawać dziwne sms-y od kogoś kto wie o jej tajemnicy. Emma wraca z terapii psychiatrycznej PTSD po tym jak widziała śmierć swojego chłopaka Willa. Wszystko dookoła udaje, że nic się tutaj nie wydarzyło, para nastolatków robi prank Audrey udając mordercę, co kończy się dźgnięciem przez nią nożem napastnika-żartownisia.
Po Piper podcastem natomiast zajął się Noah- prowadzi “Kostnicę”, robi wywiady z “Szóstką z Lakewood”.
Tym razem morderca skupia całą swoją uwagę na Audrey i Emmie, krzywdzi ich przyjaźń. Nie pozwala Audrey wyznać Emmie prawdy, bo sam chce ją ujawnić w odpowiednim czasie. W drugim sezonie bardziej podoba mu się ta zabawa. Robi z Emmy wariatkę- wszyscy podejrzewają ją o psychozę, a później o zbiorową psychozę z Audrey, które w oczach mieszkańców zostają najbardziej podejrzanymi o wszystkie zbrodnie.
W mieście pojawia się kilka nowych i bardzo ciekawych postaci: Eli- brat Kierana oraz Stavo- syn nowego szeryfa. Oboje są podejrzanymi charakterami: jeden z kryminalną przeszłością, drugi z obsesją na punkcie rysowania ofiar mordercy w masce, Szóstki z Lakewood oraz śmiercią przyjaciela na koncie. Tego drugiego najbardziej lubię ;)
Co do mordercy to po części spełniły się moje typy :)
I tak final episode Was zaskoczy i wprawi w osłupienie. Przyznam, że jest to dosyć krwawa seria, a najbardziej nie podoba mi się to, że historia Brandona Jamesa jest tylko trochę przybliżona przez dwa sezony. Cóż, czekam na trzeci mimo braku informacji czy powstanie. Tak wiele niedopowiedzeń i zakończenie sugeruje, że jednak będzie.

~Sharky

środa, 7 grudnia 2016

"ZOO" - James Patterson, Michael Ledwidge

„Proszę o usprawiedliwienie mojej nieobecności w dniach… „ w sumie od opublikowania mojego ostatniego posta xd. Powodem mojego karygodnego zachowania był wyjazd na studia i przygotowania z nim związane. Tak, ja też zaczęłam studiować. Niby nic wielkiego, ale dla mnie ogromne przeżycie. No wiecie nowe otoczenie, nowi ludzie. Małe zamieszanie. Dlatego dla złagodzenia sytuacji wklejam wam to prosząc o wybaczenie.
Wyświetlanie Kot-w-butach.jpg

Nie przedłużając, nie bez  powodu na zdjęciu jest kotek. Książkę, którą dzisiaj chciałam wam przedstawić wiąże się z zwierzętami. Pozostając oczywiście w tematyce mojej rubryki. Książka jest oczywiście o końcu świata w nietypowej formie. Do tej pory nie spotkałam się z takim scenariuszem zagłady.
Historia ma miejsce w czasach współczesnych. Naszym bohaterem jest Jackson Oz. Był studentem biologii lecz porzucił studia. Prowadził bloga. Co nie zmienia faktu, że dalej przeprowadzał obserwacje na temat zwierząt.
Książka rozpoczyna się opisem lwów mieszkających w zoo w Mieście Aniołów. Atakują one swojego opiekuna i uciekają. Niby nic. Wypadki się zdarzają. Głupi sam się prosił. Ale później poznając postać Oza, dowiadujemy się że  zaobserwował on takich wypadków wiele, wiele więcej na całym świecie.
O zapomniałam, Oz ma szympansa, Attylę. Uratował go z laboratorium gdzie testowano perfumy. On też ma wkład w tą historię.
Kontynuując, Oz ma szanse zbadać dziwne zachowanie lwów w Afryce. Leci do Botswany. Razem z swoim starym przyjacielem zostają zaatakowani przez zwierzęta. Ledwo uchodzi z życiem lecz udaje mu się nagrać kamerą niepokojące zachowanie ssaków. Pojawia nam się również postać kobieca – Chloe. Ona również jest naukowcem i później pomaga Ozowi rozwiązać zagadkę i nawet coś więcej.
Razem wracają do stanów próbując uświadomić władzę oraz pozostałą część społeczeństwa o nadchodzącym niebezpieczeństwie. I jak to w takich sytuacjach bywa nikt nikogo nie słucha. Wszyscy to wariaci. I tak samo było w przypadku naszego bohatera.
Akcja przeskakuje o pięć lat. Nic w sprawie zwierząt się nie poprawiło. Zagadkowe zachowanie nie dotyczy tylko lwów, ale również  goryli, wilków, delfinów a nawet domowych zwierząt psów czy kotów. Ogólnie wszystkich  ssaków oprócz człowieka.
Ostatecznie naszemu bohaterowi i grupie innych specjalistów udaje się odkryć przyczynę agresji u zwierząt. Jest nią oczywiście człowiek. Rozwój telefonów komórkowych i innych gałęzi przemysłu np. rozpowszechnienie ropy naftowej przyczyniło się do mutacji feromonów. Głównego substancji dzięki której zwierzęta porozumiewają się.
Podjęto natychmiastowe  działania: wyłączenie linii transmisyjnych, generatorów oraz wprowadzenia zakazu używania samochodów itd.. Ale zastanówmy się: Jak długo mogło to potrwać? Ktoś musi sprawdzić fejsa, cnie? :)
Niestety to nie jest dobre zakończenie. Książka kończy się epilogiem gdzie dowiadujemy się, że niektórzy (elita i szczęściarze) zdołali się ukryć w schronach na Grenlandii. Inni pozostali w miastach. Wybuchły bunty. Powtórka z rozrywki. Masakra. Powrót człowieka do natury.
Książa nie jest długa. Jest podzielona na krótkie rozdziały co sprawia, że przyjemnie się czyta. Nie męczy. Taka na jedno posiedzenie. Ale po co. Ja wole delektować się lekturą. Jej przeczytanie sprawiło mi ogromną przyjemność.
Ps. Książka doczekała się serialu. Po przeczytaniu trochę skojarzyło mi się z filmem animowanym „Zwierzogród”

Do następnego
DJ


środa, 23 listopada 2016

Shingeki no Kyojin - Attack on Titan.



Znalezione obrazy dla zapytania tytan attack on titan
Nazwa: Shingeki no Kyojin (Attack on Titan)
Rok wydania: 2013
Gatunek: Fantasy, Dramat, Wojenne, Horror (naciągane)
Autor: Hajime Isayama

Otóż od czego ja mam zacząć pisać swoją pierwszą recenzję?
Może od tego, że to anime obejrzałam za poleceniem mojej koleżanki z liceum, która była zakochana w tym anime, ja jednak nigdy nie miałam zamiaru po nie sięgać. Jednak jej słowa "Ewa nie wiesz co tracisz, jak możesz mówić, że oglądasz anime, skoro nie oglądałaś Attack on Titan?" No tak to mniej więcej wyglądało. No to postanowiłam sięgnąć po te anime. Stwierdziłam, że dam temu szanse. Powiem wam jedno, jeżeli oglądasz anime, a nie oglądałeś tej konkretnej pozycji...

                         
                        MUSISZ KONIECZNIE TO NADROBIĆ!
Anime jest klasykiem w swoim gatunku. Opowiada nam historię Erena oraz jego przyjaciół.
Akcja rozgrywa się w wiosce, którą chronią poszczególne mury. Ludzie żyją w błogim spokoju już od stu lat. Wydaje się, że już nikt nie pamięta o tym co zdarzyło się wiele lat temu. Mowa oczywiście o ataku tytanów, bestii, kreatur, które pożerały gatunek ludzki. Jednak pewnego dnia ponowne pojawienie się tytanów budzi grozę wśród ludu, wojskowe odziały w sytuacji zagrożenia życia pokazują swoją prawdziwą twarz. Matka głównego bohatera, zostaje pożarta przez jednego z gigantów. Eren jest właścicielem pewnego klucza, który może odkryć sekrety i poznać odpowiedzi na pytania, które tak bardzo go dręczą. Chłopak poprzysiągł zemstę na rasie gigantów. Razem ze swoją siostrą Mikasą zapisują się do wojska, mają nadzieję dostać się do Korpusu Zwiadowczego, by móc walczyć oko w oko z tytanami poza bezpiecznymi murami wioski.
Tak to mniej więcej wygląda w skrócie, jego droga nie jest łatwa.
Mimo, że anime nie błyszczy pod względem efektów specjalnych, to kreska, wyprowadzane akcje są tak charakterystyczne, że po paru odcinkach nie będzie ci to przeszkadzać
Wiem co mówię, w anime najbardziej zwracam uwagę na kreskę. Tytani to złe, ludożerne kreatury, zostały przedstawione w taki sposób, że mam dreszcze do tej pory kiedy o tym pomyślę. Są tak prosto przedstawieni, że aż strasznie. 


Znalezione obrazy dla zapytania attack on titan

Autor nie szczędzi nam tutaj widok krwi, zwłoki latają po ekranie, widok kanibalizmu (jeżeli przyjmiemy, że tytani to coś na wzór ludzkiej podobizny) jest tutaj normą, do tego soundtracki są bardzo trafione w klimat. Podobały mi się również przeprowadzane dialogi między bohaterami. Nie są to wklejone rozmowy, które odbywają się na sztucznym tle, jak w niektórych anime. Te są przeprowadzane na poziomie, strategie wymyślane podczas bitew są przeanalizowane i dobrane do sytuacji.
Przy tym anime możesz poczuć się jakbyś był w skórze jednego ze zwiadowców. Każdy odcinek zawiera nowe informacje, które po pewnym czasie pozwolą dojść ci do pewnych wniosków. Jeżeli tylko będziesz uważnie śledził zachowania bohaterów możesz nawet sam dojść do pewnych rozwiązań, ja się sam przy tym świetnie bawiłam. 
Znalezione obrazy dla zapytania attack on titan wallpaper

Jednak jest coś co mi się nie podobało. Główny powód dla którego nie dam dziesiątki, jest czas.
Anime zostało wydane w 2013 roku. Mamy 2016 a drugiej części nadal nie ma. Podobnież ma wyjść w 2017 roku dokładnie to w kwietniu. Jeżeli w końcu doczekam się drugiego sezonu będę najszczęśliwsza na świecie. Dalej, grafika, jednak jak już mówiłam przy dalszym oglądaniu nie zwraca się już na to uwagi.
Jestem również trochę zawiedziona postacią Mikasy. Kiedy w anime ujrzałam ją po raz pierwszy myślałam, że to błąd, to o niej powinna być ta seria. Miała niesamowity potencjał, jednak z czasem stała się siostrą broniącą braciszka i to właśnie najbardziej zakuło mnie w pierś.

Mimo wszystko, polecam wam to anime, wykazuje potencjał, ścieżki dźwiękowe pozwalają zapamiętać nam poszczególne fragmenty, zbieranie odpowiedzi na własne pytania mogą być pasjonujące. Jeżeli jesteś fanem postapokaliptycznych anime to nie widzę innego wyjścia jak teraz znalezienie tego tytułu i kliknąć na odcinek pierwszy. Pierwszy opening nadal góruje na mojej liście top 10. I wątpię, żeby kiedykolwiek z niego wypadł.

OCENA: 9

A jeżeli jesteś osobą, która ten tytuł ma już za sobą to bardzo chętnie wysłucham twojego zdania na temat tego anime. :) Dorzucę wam link do openingu, polecam wysłuchać, mnie się miło wspomina. To wszystko na dziś z mojej strony. Do zobaczenia! :)


                                                                                                                            Ev.

                                   




piątek, 18 listopada 2016

Co to so te erpegi?

Jako że doświadczenia z ludźmi nie obeznanymi z tematem mam to zawsze
wyjaśniam to w kilku prostych zdaniach.

1. “Kojarzycie te sceny z amerykańskich filmów z lat 80­90? No te co te nerdy/przegrywy
siedzą w piwnicy poprzebierane za czarodziei i udają że zabijają smoki.

2. ”Pamiętacie odcinek Laboratorium Dextera gdzie Dexteri jego kumple siedzieli przy stole i
poprzebierani turlali kostkami i Dexter później grał niziołkiem?”

3. “Oglądaliście stranger things? No to tam na początku te dzieciaki grają w erpega.”



No cóż przez takie twierdzenia kreujemy erpegowców jako dzieciaki, przegrywów i
totalnych nerdów. W sumie to taka jest po części prawda. Już wyjaśniam jaki jest przeciętny
erpegowiec, żeby nie było niedomówień. Tak siedzimy w piwnicach bo tam jest chłodno
można wysiedzieć 8h bez przerwy i nikt się nie czepia, że drzemy ryja. Oczywiście w
środowisku znajdzie się jeden czy dwóch przegrywów, ale średnia wieku przeciętnego
erpegowca mieści się w zakresie 20­30 lat i zazwyczaj są to ludzie, którzy mają własne
rodziny, pracują lub się uczą ogólnie nie zmarnowali życia. Przebieramy się za czarodziejów,
ale tylko czasami ;). Zabijamy smoki z zimną krwią. Erpegowcy to nie tylko ludzie
entelegenti, którzy zwracają się do kobiet per “niewiasto”. Cholernie ciężko jest odróżnić
erpegowca od zwykłego przeciętnego człowieka. Może policjant który spisuje cię za picie
browaru w miejscu publiczny wieczorem siada z kumplami do stołu i grają sesję. Albo Pani
Tereska ze sklepu co zawsze zagadnie i pośmieszkuje wraca do domu żeby zagrać w
weekend sesje z synem. You will never now.
Tyle w temacie erpegowca.
Do meritum. Gry RPG (z ang. Role­Playing Games) zwane również grami
fabularnymi potocznie erpegiem i rolplejem to gry, w których zbiera się grupa ludzi i wcielają się w pewne role. Grupa zasiadająca do stołu dzieli się odpowiednio na graczy i mistrza gry.
Rolą gracza jest wykreowanie postaci jaką będzie odgrywał, stworzenie jej karty postaci i
historii. Różnie do tematu można podejść i że tak powiem przelecieć naszą postać po
łebkach i zrobić ją w 5 minut, a można spędzić nad nią kilka dni pisząc jej historię od kiedy
była dzieckiem do czasów teraźniejszych, nadając jej pewne cechy charakteru, tworząc jej
rodzinę i powiązania ze światem w stylu przyjaciele, wrogowie itp. Mistrz gry natomiast
kreuje świat to on tworzy miasta, umieszcza w nich budynki, odgrywa mieszkańców i wiele
wiele innych. Wydaje się mega trudnym zadaniem, ale po kilku sesjach przestaje takim być.
Odpowiednio takie posiadówy przy stole dzielimy. Jedno posiedzenie to sesja. Może ona
trwać od 3h do 8h, a nawet i do 18h (tak doświadczyłem tego). Kilka sesji składa się na
przygodę. Podczas przygody gracze muszą uratować księżniczkę, ocalić metropolię przed
hordami robotów, lub na odwrót porwać księżniczkę i zniszczyć miasto :D. Kilka przygód
składa się na sagę. Jak widać można trochę pograć.
“No dobra to siadamy przy stole i odgrywamy jak nasze postacie śpią i degefują, tak?”
Bullshit trzymając się stwierdzenia. Sesja nie opiera się na tym żeby odgrywać wszystko
sekunda po sekundzie. Podczas jednej sesji gracze mogą rozegrać nawet kilka lat z życia
swoich postaci no bo why not? To nas zależy jak będzie wyglądała sesja. Zero ograniczeń.
“W takim razie co jest potrzebne żeby zagrać takiego erpega?”
W większości to będą potrzebne takie rzeczy jak ludzie, z których trzeba wybrać mistrza gry
(rzadko taki delikwent sam się zgłasza :D) Podręcznik, który trzeba przeczytać. O taaak
trzeba użyć aparatu wzroku i trochę po zgadywać te literki. Gracze mają łatwiej bo muszą
przeczytać kilka lub kilkadziesiąt stron. Mistrz gry ma tego materiału trochę więcej.
Podręczników jest cała masa od tych darmowych do tych po kilka set złotych. Najtańszy
podręcznik i dobry na początek to Adventurers! w cenie uwaga…. 15 zł. Do rozegrania
potrzebne będą jeszcze kości. I gdzie biegniesz do tego eurobussinesu! Spoko takie
sześciościenne też się przydadzą, ale kostki w epregach to wyższa szkoła jazdy. 
Zaczyna się od czterościennych (k4) później jest sześciościenna (k6), ośmiościenna (k8),
dziesięciościenna (k10), dwunastościenna (k12), dwudziestościenna (k20) i na koniec kostka procentowa (k100). 
Koszt takich kości najtańszych zamknie się w granicach 20 paru złotych.
Są i takie gdzie za jedną kość płaci się parędziesiąt złotych, ale z doświadczenia wiem, że
rzuca się nimi tak samo, a im bardziej fikuśne tym niej czytelne niestety. Kostki takie można
nabyć przez internet w takich sklepach ja q workshop lub w sklepach z grami planszowymi.
Tak że tego. Tyle pokrótce o erpegach, sesjach i erpegowcach. Więcej na ten temat
możecie się dowiedzieć w każdym jednym podręczniku do gry fabularnej. Zawsze początek
jest poświęcony na krótki wstęp o erpegach. Jeżeli macie pytania to nie krępujcie się i
pytajcie w komentarzach na wszystko odpowiem. Z mojej strony to tyle.

 Bez odbioru!
Fluffy

niedziela, 13 listopada 2016

"Morderstwo na 31 piętrze" - Per Wahlöö


MORDERSTWO NA 31 PIĘTRZE to futurystyczny thriller „ojca skandynawskiej powieści
kryminalnej” Per’a Wahlöö.
Bohaterem powieści jest komisarz policji Jensen, który żyjąc w bliżej nieokreślonym kraju i
czasie, ma za zadanie znaleźć osobę, która wysłała list z pogróżkami do koncernu
wydawniczego- jedynego, największego budynku w mieście o 30 piętrach. Podczas ewakuacji
nie ewakuowano jedynie pracowników z 31 piętra.


Książka przesiąknięta jest ponurą, orwellowską atmosferą- władza kontroluje całkowicie media, mieszkańcy uszczęśliwiani są na siłę, pijaństwo jest surowo karane nawet we własnym domu, przestępczość nie istni3je, natomiast wzrasta liczba samobójstw, a przyrost naturalny jest ujemny. Ludzkość cierpi na depresję.
Jensen ma siedem dni na znalezienie terrorysty, jednak koncern nie jest zachwycony, że
komisarz nieskrępowanie przemierza piętra budynku i wypytuje pracowników. 
Gdy odkrywa 2 istnienie „Działu Trzydziestego Pierwszego”- „Działu Specjalnego” zaczyna poznawać istotę problemu. Chcesz wstawić obraz z pliku, dodać kształt lub pole tekstowe? To łatwe! Po prostu naciśnij odpowiednią opcję na karcie Wstawianie na wstążce.
Książka nie jest banalna, ponieważ nie chodzi tu o zwykłe morderstwo, to Jensen odkrywa
dopiero na końcu razem z czytelnikiem. Wyjątkowy klimat tej antyutopii powieść moim zdaniem zawdzięcza głównie w prostocie całej sytuacji. Per Wahlöö nie stara nam się na siłę pokazać struktur funkcjonowania miasta, życia ludzi i praw cenzury poprzez długie opisy i wyjaśnienia-czytając MORDERSTWO NA 31 PIĘTRZE czujemy się jakby sam autor należał do tamtego świata, a prostota z jaką nam o nim opowiada pozwala nam wsiąknąć idealnie w ten klimat. Przyznam, że przypadkiem trafiłam na tą powieść- kupiłam ją na wyprzedaży w jakimś markecie za niecałe 10 zł, ale z chęcią ruszę do księgarni po Stalowy Skok, czy poszperam w antykwariatach w poszukiwaniu debiutanckiego Himmelsgeten. ;) Polecam tą krótką, samodzielną powieść wymagającym czytelnikom, jednak zaznaczam, że to nie jest typowy kryminał i zwolennicy ciężkiego klimatu raczej go nie polubią.


~ Sharky

środa, 9 listopada 2016

Informacje #1


Zmiany, zmiany!

Kochani chciałabym poinformować, że na naszym blogu pojawiły się właśnie aż 4 nowe rubryki, ale to nie wszystko. Chciałabym Wam przedstawić dwójkę nowych autorów, którzy dołączyli do naszej ekipy :) 
                                                     
                                                      Fluffy                                     Sharky

Przywitajcie ich ciepło ;) A jeśli chcecie się czegoś o nich dowiedzieć to zapraszam do zakładki "Autorzy" w której to znajdziecie parę słów o nich. Fluffy, zajmuję się rubryką "Roll The Dice!" a Sharky, działem "Życie jest Nobelon". Prócz tych dwóch nowych rubryk, pojawi się "Jesteśmy Booknięci" i " Wysypisko naszych myśli". Zapraszamy do czytania :)

Redaktorka
Kavka
"Uwaga! Książkoholicy i Bookomaniacy!
Ta rubryka jest dla Was stworzona.
To wasz świat ;)
Znajdziecie tu recenzje, zapowiedzi, top listy i wiele, wiele więcej".

"Tu znajdziecie wszystkie artykuły z życia codziennego przeciętnego studenta.
Co nas wkurza, co nas bawi, martwi i podnieca ;) heh.
Taki nasz mały śmietnik... a raczej spore wysypisko myśli :)"
"Gry fabularne to dla mnie bułka powszednia
i dlatego mam zamiar o tym trochę popisać.
Prezentacje systemów,
przemyślenia dotyczące grania i prowadzenia,
porady dla początkujących, gry fabularne w świecie
i wiele wiele innych!
Właśnie to znajdziecie w tej rubryce.
Jak to mawiają nasi wschodni bracia
“Ahhh nu cheeki breeki iv damke!”

"Witajcie w rubryce poświęconej serialom.
Nie, Klanu jednak tu nie znajdziecie.
Wszystkie serie w klimacie fantasy, SFi, horroru,
kryminału i nie tylko czekają na Was.
Może uda mi się Was zachęcić do ich obejrzenia,
a może macie własne przemyślenia na ich temat? Zapraszam!"



P.S: Lada dzień pojawi się nowy artykuł, jednego z naszych nowych autorów ;)


Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka